Home Artykuły GMO W ŻYWIENIU DROBIU
GMO W ŻYWIENIU DROBIU

GMO W ŻYWIENIU DROBIU

0
0

Według definicji zawartej w art. 3 ustawy z dnia 22 czerwca 2001 r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych, GMO (ang. Genetically Modified Organisms) jest organizmem innym niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób niezachodzący w warunkach naturalnych wskutek krzyżowania lub naturalnej rekombinacji. Celem modyfikacji genetycznych jest poprawa cech żywieniowych i sensorycznych żywności, obniżenie kosztów produkcji żywności.

Stwierdzono, że za sprawą genetycznej modyfikacji można uzyskać nie tylko polepszenie właściwości odżywczych (np. zmianę profilu kwasów tłuszczowych, zwiększenie zawartości niektórych aminokwasów lub witamin w nasionach), ale także zmniejszenie zawartości składników antyżywieniowych (np. kwasu fitynowego).

 

PASZE GMO W PRODUKCJI DROBIARSKIEJ

Pisząc na temat zastosowania genetycznie modyfikowanych materiałów paszowych w żywieniu drobiu w pierwszej kolejności należy wspomnieć o soi. Modyfikowana genetycznie soja to podstawowe źródło białka w produkcji karm dla drobiu. Największymi producentami soi na świecie są USA, Brazylia i Argentyna. UE importuje rocznie ok. 35 mln ton śruty sojowej, a Polska ok. 2 mln ton z czego prawie 60% jest wykorzystywane właśnie do produkcji pasz dla drobiu. Na terenie Unii Europejskiej w żywieniu drobiu dopuszczona jest soja linii MON 40-3-2 (Roundup Ready), która została stworzona w celu umożliwienia sterowania rozwojem chwastów poprzez stosowanie herbicydu zawierającego składnik aktywny glifosat. Ponad 20 lat temu przeprowadzono pierwsze doświadczenia dotyczące stosowania zmodyfikowanej odmiany soi w żywieniu drobiu. Podczas trwającego 6 tygodni badania kurczęta otrzymywały mieszanki zawierające 30% soi pochodzącej z roślin transgenicznych. Wyniki eksperymentu potwierdziły brak różnicy pomiędzy wartością żywieniową śruty sojowej pochodzącej z roślin genetycznie modyfikowanych oraz jej linii rodzicielskiej. Wyniki późniejszych obserwacji jasno pokazały, że soja GMO nie tylko jest podobna do soi tradycyjnej pod względem wartości pokarmowej, ale także jej stosowanie nie wpływa na wskaźniki produkcyjne brojlerów, wydajność rzeźną oraz zawartość suchej masy, białka i tłuszczu w mięśniach piersiowych

Ważnym składnikiem paszowym poddanym uprzednio modyfikacjom genetycznym jest kukurydza. Najbardziej rozpowszechnioną modyfikacją genetyczną kukurydzy jest wprowadzenie transgenu, pochodzącego z bakterii Bacillus thuringiensis (tzw. gen Bt). Gen Bt odpowiada za syntezę w roślinie specyficznego białka, wykazującego właściwości toksyczne dla omacnicy prosowianki. Uzasadnieniem tego typu modyfikacji są dane szacunkowe, wskazujące, że omacnica prosowianka jest zdolna do zaatakowania nawet 80% roślin w uprawie i zmniejszenia plonów o 40%. W Polsce najpopularniejsza jest kukurydza MON 810, która wykorzystywana jest głównie w celach paszowych. Badania przeprowadzone na zwierzętach gospodarskich, w tym drobiu, jasno pokazały, że kukurydza GMO MON 810 tak samo jak śruta sojowa Roundup Ready nie wpływa negatywnie na status metaboliczny i zdrowotny zwierząt, w tym efektywność odpowiedzi immunologicznej po szczepieniach profilaktycznych. Ponadto nie stwierdzono transgenicznego DNA w przewodzie pokarmowym, po przejściu żołądka właściwego i dwunastnicy, w narządach wewnętrznych, w krwi, tkance mięśniowej, mleku i jajach kur niosek, ani w mikroorganizmach symbiotycznych przewodu pokarmowego i odchodach zwierząt wydalanych do środowiska glebowego. Potwierdzono także, że kukurydza GMO MON 810 nie wpływa na produkcyjność zwierząt, przyrost masy ciała, nieśność kur i jakość mięsa.

 

KONTROWERSJE WOKÓŁ GMO

Organizmy zmodyfikowane genetycznie, od dawna budzą niemałe emocje. Są one tematem rozlicznych publikacji naukowych, problemem omawianym na szeroką skalę przez producentów żywności, zarówno tej pochodzenia roślinnego, jak i zwierzęcego, oraz konsumentów, którzy coraz częściej zwracają uwagę na ekologię i wybierają produkty wolne od GMO. Głosy zwątpienia wokół żywności GMO nie milkną mimo, że brak jest jednoznacznych dowodów dotyczących wpływu modyfikowanej genetycznie żywności na jakość i bezpieczeństwo produktów zwierzęcych, zdrowie ludzi i zwierząt oraz na środowisko.

W Polsce problematyka dotycząca stosowania w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyfikowanych budzi wiele kontrowersji, które znajdują odbicie także w debatach politycznych. Mimo braku naukowych przesłanek świadczących o szkodliwym działaniu GMO od 2013 roku obowiązuje w Polsce całkowity zakaz uprawy roślin modyfikowanych genetycznie. Obowiązujące przepisy zezwalają na import oraz handel żywnością i produktami zawierającymi GMO. Warto jednak dodać, że obecnie jest wiadomo, że od 1 stycznia 2019 r. ma wejść w życie przepis zakazujący wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyfikowanych oraz organizmów genetycznie zmodyfikowanych przeznaczonych do użytku paszowego. Po wejściu w życie ustawy antypaszowej Polska będzie jednym z państw o najbardziej rygorystycznych przepisach dotyczących GMO w całej Europie. Najważniejszy jest jednak fakt, iż istnieje przekonanie o tym, że zakaz stosowania pasz z GMO może spowodować zamknięcie części zakładów produkcyjnych w Polsce oraz doprowadzi do wzrostu cen na rynku krajowym. Sugestia ta wynika m.in. z danych szacunkowych, wskazujących, że koszty produkcji w przypadku producentów brojlerów kurzych i indyków wzrosną o 15%, a jaj o 18%.

Autor:  Dr inż. Anna Wilkanowska

 

Facebook Comments