Home Artykuły Postawił na indyki

Postawił na indyki

0
0

 Tomasz Kodłubański

 

Tomasz Oleśko jest największym producentem indyków rzeźnych w woj. łódzkim. Ferma, znajdująca się w Nowym Sereczynie na przedmieściach Pabianic, obejmuje 3 kurniki o łącznej powierzchni ponad 4 tys. m2: odchowalnię o powierzchni ponad 1200 m2 dla piskląt od wstawienia do 6-8 tygodnia życia oraz dwa kurniki produkcyjne o łącznej powierzchni 2800 m2 dla indyków od 6-8 do 22 tygodnia życia.

 

Teren, na którym znajduje się ferma, jest położony z dala od innych tego typu obiektów oraz otoczony ze wszystkich stron lasem, co stanowi naturalną barierę przeciwko przenoszeniu się chorób.

– W 1983 r. wydzierżawiłem gospodarstwo o powierzchni ponad 100 ha po dawnym PGR w Nowym Sereczynie, a rok później kupiłem cały ten teren – wyjaśnia Oleśko. Początkowo hodowałem bydło opasowe, które szło głównie na eksport. Miałem nawet do 250 byczków i jałówek polskiej rasy czarno-białej. W 1986 r. rozpocząłem produkcję drobiu, najpierw kurcząt brojlerów, a od 1996 r. przerzuciłem się wyłącznie na indyki – dodaje producent. W 2000 r. na fermie powstała mieszalnia pasz. Ilość kurników nie zmieniła się, ale co roku staram się modernizować hale, w których przebywają ptaki.

Obecne możliwości techniczne pozwalają Tomaszowi Oleśko na wstawienie jednorazowo 8 tys. sztuk indorów i 20 tys. sztuk indyczek.

W ciągu roku zwykle są trzy wstawienia, każde od 14 do 20 tys. sztuk piskląt. Na koniec tuczu staram się zachować następującą obsadę: dla indorów do 3 szt. na m2, a dla indyczek do 5 szt. na m2 – mówi Oleśko. Odpowiednia obsada ptaków na m2 jest bardzo ważna, przede wszystkim ze względu na groźbę powstania stresu termicznego u ptaków, zwłaszcza w lecie, gdy temperatury w kurnikach często przekraczają 30ºC.

Indyki są bardzo wrażliwe zarówno na temperaturę, jak i wilgotność powietrza. – Średnia temperatura utrzymywana w odchowalni to ok. 28ºC, a w kurnikach produkcyjnych 1820º C – mówi Oleśko. Staram się, aby pisklęta miały o parę stopni wyższą temperaturę, dzięki czemu „nie łapią” żadnych chorób. Kontrola temperatury odbywa się za pomocą elektronicznych czujników, umieszczonych w kurnikach. Termostaty sterują systemem wymuszonej wentylacji mechanicznej. Kiedyś używałem komputer firmy Fancom, jednak z jakichś powodów kiepsko działał i przez większą część roku stał zepsuty – twierdzi Oleśko.

Ptaki przebywają na ściółce ze słomy.

Dbamy, aby ściółka była zawsze sucha – wyjaśnia Oleśko. Ma to ogromny wpływ na zdrowotność ptaków; nawet najcięższe indory nie mają u nas problemów z nogami. Sucha ściółka to także ważny element profilaktyki schorzeń układu oddechowego. Na dobrą jakość ściółki mają wpływ dwa czynniki – doskonała wentylacja i odpowiednie składniki zawarte w paszy, które oprócz funkcji stymulacji wzrostu, ograniczają emisję amoniaku. Nie mamy także problemów z biegunkami.

Hodowca kupuje pisklęta indycze z firmy Grelavi lub OHI Frednowy.

Przy właściwej paszy 8-tygodniowe indyczki mają masę ciała równą 3-4 kg, a indory 9-11 kg – mówi Oleśko. Indory szerokopierśne maxi sprzedaję, gdy masa ich ciała osiągnie średnio 25 kg, a indyczki od 8 do 10 kg. Kiedyś sprzedawałem indyki do zakładów drobiarskich w Tomaszowie Mazowieckim, jednak od kilku lat nie biją tam indyków. Teraz sprzedaję wyprodukowane ptaki do Indykpol-u.

Indory są bardzo wrażliwe – twierdzi Oleśko. Obecnie tylko kilku większych producentów w Polsce zajmuje się ich tuczem. Wstawiłem kiedyś na fermę 10 tys. sztuk piskląt indorów i indyczek. W wyniku infekcji padło ponad 2000 indorów i tylko 60 szt. indyczek! Indory są – na przykład – 300 razy bardziej wrażliwe na zatrucie aflatoksynami aniżeli kury. Chory indor przestaje chodzić. A kiedy osłabiony usiądzie, to bardzo szybko zostaje zadziobany przez inne indory ze stada. Nieraz musiałem nocować w hali, by przypilnować stada.

Trudno jest też przygotować odpowiednio dobrą paszę dla indorów.

Od ponad 10 lat współpracuję z firmą z Gniezna, która produkuje bardzo dobre premiksy dla drobiu – mówi Oleśko. Początkowo mieli sporo problemów z przygotowaniem premiksów zawierających odpowiednie dawki kokcydiostatyków i probiotyków dla moich indorów, ale w końcu nabrali doświadczenia i teraz ich premiksy są bardzo dobrej jakości. Współpraca jest bardzo korzystna, gdyż firma układając receptury premiksów korzysta z moich rad.

Oleśko kupuje gotowe pełnoporcjowe mieszanki paszowe dla piskląt indyczych na okres pierwszych 6-8 tygodni odchowu, a potem podaje indykom wyprodukowane przez siebie pasze oparte na zbożach, śrucie sojowej i rzepakowej, tłuszczach, olejach roślinnych oraz dodatkach witaminowo-mineralnych.

– Ja nastawiłem się głównie na tucz indorów, choć w całej masie ubijanych ptaków w zakładach drobiarskich trzy czwarte to indyczki, a tylko jedna czwarta to indory – opowiada Oleśko. Często indory stanowią 85 % liczby sprzedawanych z mojej fermy ptaków, ale bywa też, że do sprzedania są wyłącznie indyczki.

Producent poświęca dużo czasu i nakładów finansowych na profilaktykę zdrowotną stada.

Dużo zależy od stanu zdrowotnego ptaków, zwłaszcza indorów. Leczenie indorów jest trudne i kosztowne – mówi Oleśko. Kiedyś musiałem wydać ok. 3 tys. zł na leczenie indyków w jednym tylko cyklu. Teraz w ciągu roku wydaję nawet do 20 tys. zł na szczepienia profilaktyczne. Efekty są znacznie lepsze niż przy leczeniu chorych ptaków.

Produkcja indyków w Polsce nie rośnie od 3 lat, ciągle ubywa też ferm – odpowiada Oleśko. Ceny skupu ulegają dużym wahaniom, ciągle brakuje stabilizacji na indyczym rynku. Nie zwiększa się eksport. Jeszcze tylko Niemcy kupują od nas indycze mięso, a pewne ilości elementów, w tym skrzydełka indycze, importuje z Polski Rosja.

Na pytanie o przyszłość swojej fermy, Tomasz Oleśko odpowiada spokojnie:

Mam jeszcze sporo do zrobienia, by poprawić efektywność produkcji. Planuję też rozbudowę odchowalni oraz dalszą modernizację istniejących już kurników. Na koniec powiem coś, z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę. Otóż najlepsze efekty finansowe w produkcji indyków nie osiągają wielkie przemysłowe fermy, ale gospodarstwa rodzinne, które z odpowiednią troską dbają o stado oraz ciągle inwestują w modernizację i unowocześnianie swoich ferm.

 

Facebook Comments Box

LEAVE YOUR COMMENT