Home Artykuły Zdrowie stada zapewnia odpowiednie dochody

Zdrowie stada zapewnia odpowiednie dochody

0
0

Autor: Tomasz Kodłubański

 

 

Dariusz Szymczak z Grabiszewa w gminie Zgierz gospodaruje od ponad 15 lat na areale przeszło 25 ha ziemi, na której hoduje brojlery w 5 kurnikach.
 

– Moja praca z drobiem, jeśli to tak można nazwać, zaczęła się w roku 2001. Brakowało mi wtedy doświadczenia w takiej hodowli, ponieważ moi rodzice hodowali tuczniki oraz uprawiali zboża i buraki. To była odważna decyzja – postawiłem pierwszy kurnik o powierzchni 1,200 m2 i zasiedliłem go kurczakami. Jak stwierdził później, wtedy była to trafna decyzja. Po zakończeniu pierwszego cyklu hodowli brojlerów, był w stanie spłacić zaciągnięty wówczas na budowę kurnika kredyt.

Dla gospodarstwa w Grabiszewie kluczowe okazały się lata 2009 i 2010. Wtedy to hodowca  zainwestował w trzy nowoczesne kurniki o powierzchni 2,200 m2 każdy, a w 2010 roku następny trochę mniejszy o powierzchni 1,800 m2. Dzisiaj jednak hodowca nie jest zadowolony zbytnio ze swojej sytuacji finansowej

 

– Obecnie nawet tak duża powierzchnia przeznaczana na tucz kurcząt nie daje żadnych gwarancji uzyskania dobrych profitów z hodowli. W roku mamy od 5 do 6 cykli tuczu. Średni okres tuczu wynosi około 42 dni, a zyski z produkcji są niewspółmierne do nakładów pracy oraz kosztów produkcji- narzeka hodowca.

 

Koszty w gospodarstwie w Grabiszewie zwiększają także upadki ptaków, których na szczęście ilość nie jest zbyt duża. W gospodarstwie upadki ptaków nie przekraczają 3% ilości sztuk tuczonych podczas jednego rzutu. To skutek ciągłego nadzoru nad stadem, zarówno w czasie bezpośrednio po dostawie piskląt do gospodarstwa jak i w następnych tygodniach tuczu. Hodowca zwraca baczną uwagę na profilaktykę chorób, które powodują przeważnie największe upadki kurcząt. W razie zwiększenia się dziennych upadków z kilkunastu do kilkudziesięciu sztuk w jednym stadzie natychmiast wkracza z profilaktycznym leczeniem. Średni koszt podanych szczepionek wynosi nawet kilka tysięcy złotych i są to koszty stałe. Poza tym dochodzą koszty leczenia antybiotykami oraz witaminy i substancje mineralne.

 

– Kurczaki dostarczam do ubojni drobiu w Ksawerowie. Z tym zakładem mam umowę, że w mojej fermie może być tylko do 6 % upadków kurczaków.

W mojej hodowli staram się by nie było przypadków ani kokcydiozy, mykoplazmozy czy kolibakteriozy- dodaje hodowca.

 

Kurniki są dogrzane i doskonale przewentylowane, a ściany i ściółka są całkowicie suche, więc nie obawiam się kokcydiozy. Zdarzyło się, że hodowlę Szymczaka kilkukrotnie zaatakowała kolibakterioza. Pojawiła się w ściółce, wodzie i paszy bakteria E. coli. Kurczaki zaatakowane przez bakterię wykazywały utratę apetytu, osowienie, biegunki, zahamowanie wzrostu, niedokrwistość i utrudnione poruszanie się. Chore ptaki hodowca leczył antybiotykami.

Jak sam mówi było to dla niego bardzo pożyteczne doświadczenie. I w tym przypadku schorzenie wywołane było brakiem dostatecznego dozoru nad czystością w kurnikach. Od tej pory zapobiega kolibakteriozie poprzez odpowiednie żywienie i częstą bieżącą dezynfekcję. W przypadku takiej choroby koszty leczenia w jednym cyklu wahają się od 8 do nawet 14 tys. zł, a cykli w roku jest sześć. ?Widać jak kosztowny może być brak dbałości o zdrowie kurcząt oraz przesadne oszczędności na paszach.

 

– Dzisiaj po to by uzyskać dobrą opłacalność hodowli trzeba stawiać na dobrą jakość i wagę wyhodowanych ptaków – wyjaśnia Dariusz Szymczak. Przygotowane do sprzedaży ptaki muszą być zdrowe oraz mieścić się w średniej wadze od 2,5 do 3 KG. Waga 3 kg na jedną sztukę jaką uzyskuję w finalnej fazie tuczu pozwala na uzyskanie ceny, która pokrywa koszty oraz może przynieść niewielki zysk.

 

Hodowca od lat kupuje pisklaki od producenta z Margońskiej Wsi. Jak twierdzi , to bardzo dobry i solidny dostawca, który gwarantuje wysoką jakość piskląt. Szymczak podaje kurczakom drobną śrutę pszenną. Stara się by skład procentowy mojej paszy wyglądał następująco: woda – 15%, białko mniej więcej 10%, węglowodany – 68%, błonnik blisko 2%, tłuszcze do 2% i sole mineralne około 2% paszy. Podstawową sprawą jest także dokładne i równomierne wymieszanie składników paszy. Wówczas całe stado będzie skarmiana paszą o jednorodnych parametrach.

 

– Dobre efekty chowu kurcząt powodują, że stosuję w żywieniu mieszankę pełnoporcjową i pełne ziarno pszenicy. Nie chcę podawać mieszankę rozdrobnioną gdyż doprowadza to do sklejania się dziobów ptaków i utrudnia pobieranie paszy. Zwiększa także zapylenie pomieszczeń gospodarskich. Często hodowcy stosują granulowanie po to by ograniczyć niekorzystne zjawiska zachodzące w kurnikach jednak wysoka temperatura mocno zmniejsza korzystne działanie fitazy i ksylanazy. Powoduje, to z kolei zmniejszenie przyswajalności fosforu i zwiększa lepkość w przewodzie pokarmowym. W mojej hodowli ziarno pszenicy w ciągu całego procesu odchowu kurcząt stanowi prawie 40% spożytej paszy ogółem.

 

Rosnące koszty zarówno związane bezpośrednio z hodowlą jak i wydatki na paliwo, energię elektryczną, gaz, ubezpieczenie budynków hodowlanych są tak duże, że dzisiaj hodowca nie planuje żadnych nowych inwestycji w swoim gospodarstwie.

 

W latach 2015 i 2016 wykonuję tylko prace remontowe w budynkach gospodarskich i nie planuję większych inwestycji w moim gospodarstwie. Nie mogę inwestować w sytuacji gdy nie ma pewności, że profity z takich inwestycji pomogą w pokryciu kosztów rozbudowy – podsumowuje hodowca.

    

Facebook Comments Box

LEAVE YOUR COMMENT